Stawką jest nasze bezpieczeństwo
Nasza nieobecność w unii gospodarczej, walutowej i politycznej dawałaby satysfakcję Moskwie, która mogłaby znowu chcieć nas ignorować lub porozumiewać się ponad naszymi głowami – podkreśla doradca prezydenta.
Obserwując stosunek polskiej klasy politycznej do problemu przystąpienia Polski do strefy euro, można odnieść wrażenie, że cały euroentuzjazm uszedł z niej wraz z zakończeniem polskiej prezydencji w Unii. Skądinąd bardzo udanej. Dzisiaj już nikt z członków rządu nie powtórzy za premierem Tuskiem inaugurującym w Brukseli polską prezydencję „więcej Europy". Euroenergia, eurowiara uleciała w nieznanym kierunku.
Tymczasem sprawa jest poważna. Polityka polska rozglądająca się jeszcze nie tak dawno za „cięższą zbroją" zdaje się nie zauważać zmian zachodzących w UE, a zwłaszcza wyłaniania się węższego kręgu, wzmocnionej wspólnoty, która staje się Unią właściwą. Ci, którzy znajdą poza nim, znajdą się tak naprawdę na peryferiach Unii, na peryferiach Europy. Polski z wielu oczywistych względów na to nie stać. To nie powinno podlegać dyskusji.
Pozostawanie na peryferiach Unii, uczyni Polskę mało atrakcyjną dla partnerów z regionu, a w jeszcze większym stopniu – dla krajów Europy Wschodniej
Jednak w obliczu tych zmian jak gdyby zastygliśmy w jakimś nowym chocholim tańcu. Boimy się spojrzeć rzeczywistości w oczy. A przecież już nie możemy mówić, że nie wchodzi się do płonącego budynku, że najpierw oni muszą ozdrowieć, a wtedy my rozważymy.
Strefa euro jest na prostej drodze do sanacji. Euro przetrwa i już...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta